Dotrzymywać samemu sobie własnych postanowień...

Jerzy Terpiłowski

Wybrane eseje (bibliografia):

- Kobieca dywersja (pierwodruk: Biuletyn Reportera, 1989; przedruk w 28 krajowych tytułach)
- Co to jest stalinizm (Tygodnik Demokratyczny, nr 3/1988)
- Kiedy Opatrzność pomaga (Ład, 29.05.1988)
- Nierządni panowie (Tygodnik Solidarność, 15/1988)
- Hieny nad ułomną własnością (Czas Najwyższy, 36/1996)
- Pensje dla inżynierów dusz (Czas Najwyższy, 47/1995)
- Co ma wspólnego Europa z Mleczną Drogą (Pospolite Ruszenie, 2004)
- Demony w Muzeum Literatury (Pospolite Ruszenie, 5/2005)
- Pieczęć trwałości (Tradycja, nr 1/2006)
- Cóż jest prawda? (Tradycja, nr 2/2006)
- Biało-czerwony szalik (Tradycja, nr 3/2006)
- Piękno walki (Tradycja, nr 4/2006)
- Wybór tradycji (Tradycja, nr 6/2007)
- Dom Literatury (Tradycja, nr 7/2007)
- Komu strategię? (Tradycja, nr 8/2008)
- Poglądy a polityka (Tradycja, nr 9/2008)
- Metodologia kłamstwa (Salon24, Tradycja
- Niemi wśród wilków (Salon 24, Tradycja - 2009)

 Zapraszamy do lektury esejów Jerzego Terpiłowskiego w miesięczniku Tradycja oraz na autorskim blogu w Salonie 24!

Poniżej publikujemy fragment eseju "Poglądy a polityka":

 Pogląd powstaje w wyniku niezależnego procesu poznawczego uzupełnionego o przemyślenia określające i wbudowujące analizowane wydarzenie czy problem we własną osobowość, konstruowaną wedle posiadanego zasobu wiedzy i stopnia inteligencji. Politykowanie jest natomiast systemem działań zmierzających do zdobycia lub utrzymywania administracyjnej władzy nad innymi ludźmi. Tak, jak trudno nazwać poglądem bezkrytyczne posługiwanie się gotowymi zbitkami powszechnie popularyzowanych opinii, tak tez mówiąc o polityce, mam na myśli działania ludzi, którzy oddają się jej mniej lub bardziej zawodowo, a nie stanowi ona dla nich jedynie tematu do towarzyskich rozmów. Oczywiście, ścisłe określenie granic tego, co nie ma prawa być nazwane niezależnym poglądem, albo wymyka się z ram czynnego uprawiania polityki, byłoby niemożliwe tak samo, jak kategoryczne zaprzeczenie, iż by w polityce nie występowały poglądy albo nie obejmowały one spraw z zakresu polityki.
   O ile jednak polityka ma więcej wspólnego z działaniem komunikacyjnym (patrz Jurgen Habermas), to poglądy z pewnością nawiązują sui generis do tego wątku ludzkich wysiłków intelektualnych, które rozkwitły w antycznej Grecji, są kontynuowane również w naszych czasach przez nielicznych niezależnych myślicieli, i które w efekcie powstrzymują jeszcze gigantyczną budowlę ludzkiej pychy i zadufania. Bez nich, być może, już dawno wszyscy zginęlibyśmy w ruinach czegoś przypominającego zamierzeniami wieżę Babel. Jest to temat sam w sobie wart osobnej pracy, jednak w tym eseju zastanowimy się tylko, jak na stosunki między ludźmi oddziałuje deklarowanie poglądów w odróżnieniu od politykowania oraz tym, co jest różnicą między tym, co potocznie zwykło nazywać się poglądami, a tym czym owe poglądy są naprawdę, jaki jest ich zakres i dlaczego rzadko występują in statu nascendi.
Ponieważ zaś sygnalizowany problem okazał się trudniejszy, niż się wydawało, dla utrzymania pionu wywodu niezbędne jest przywołanie istniejącego stanu encyklopedycznej wiedzy.
1.Poglądy
Ich definicja jest stosunkowo prosta. Mają być czymś w rodzaju idei, wyobrażeń na dany temat, sądem o czymś lub punktem widzenia na coś. Każdy pogląd może ulegać zmianie w zależności od (prawdziwości) podstaw, na których się opiera. Wrócimy do tego określenia w końcu, bo mam zamiar podjąć się podważenia zasadności rozumienia pojęcia poglądu jako w tej definicji niepełnego, a zatem wprowadzającego w błąd. Mam nadzieję, że komponent, który zamierzam zaproponować, wyda się słuchaczom uzasadniony, a ich własne przemyślenia pomogą doprecyzować roboczą tezę.
Tak czy owak przywołana definicja poglądu dotyczy raczej wąskiego zakresu zainteresowania tego, kto zdecydował się osądzić jakąkolwiek sprawę. Gdy chodzi o indywidualne sprecyzowanie poglądu na całokształt spraw zawartych w fundamentalnych tematach odwiecznie interesujących ludzkość – takich jak na przykład natura rzeczy i istota bytów czy sposób w jaki człowiek postrzega  (lub nie) Boga – określenie pogląd wydaje się za mało pojemne i dlatego operujemy pojęciem światopoglądu. Na pierwszy rzut oka wydaje  się to niekonieczne, bo właściwie dlaczego nie mielibyśmy mieć jednostkowego poglądu również na tak złożone sprawy czy systemy. Ale faktem jest również, że jednostkowy  pogląd na sprawy złożone przyjmuje najczęściej formę, która jest nie do przyjęcia.
P1:
Mówi się, że idea jakiejkolwiek rewolucji jest bez sensu, albo że religia, jako taka, jest opium dla ludu. Wypowiadając w taki lapidarny sposób pogląd w obu kwestiach (podkreślam: swój pogląd), narażamy się na równie lapidarną ripostę i właściwie – jeżeli celem rozmowy nie było wypowiedzenie wojny, tylko dogadanie się w sprawach, w których ludzie dogadać się  muszą mimo odmienności punktów widzenia, poglądów i światopoglądów – możemy już pożegnać się z interlokutorem. Zresztą, sytuacja nie musi wcale dotyczyć aż tak wielkich kwestii.
P2:
Twierdząc na przykład (wedle swojej wiedzy zaczerpniętej ze słownika frazeologicznego albo z encyklopedii), że określenie kosmopolita samo przez się nie jest pejoratywne.... możemy spotkać się z autorytatywną opinią, że gadamy bzdury, bo jest to wysoce negatywne określenie, można rzec obraźliwe. Puszczając mimo uszu niezbyt grzeczną formę tego sądu (w końcu, zwłaszcza między mężczyznami, pewna doza kontrolowanej agresji jest w dobrym tonie), trzeba mieć wyrozumienie dla rozmówcy, spędził wszak być może większość swego życia w PRL, którego ideolodzy - mając ku temu swoje racje – pragnęli wyprzeć ze świadomości Polaków tradycję szlacheckiego narodu i w związku z tym imputowali dawnej klasie rządzącej mnóstwo  autentycznych i wymyślonych wad. Zarzut, że składała się ona z obrzydliwych kosmopolitów nie dbających ani o kraj, ani o poddanych - był jednym z lżejszych, ale za to dość często wywoływanych. Jakże mielibyśmy zatem nie ulec propagandzie wciskanej z trybun wprost, a w publicystyce i literaturze między wierszami? Ulegaliśmy propagandowym hasłom, nawet o tym nie wiedząc. Obecnie, zmierzając ku ostatniemu pochodowi, reagujemy jak kawaleryjska szkapa na sygnał trąbki. Kosmopolityzm jest be, nie jest konstruktywny, służy egoistycznym celom jednostki. Gdyby tak wszyscy to... itd. itd. Nie przeszkadza nam w takim myśleniu oczywisty fakt, że to właśnie władcy PRL wedle zasady swej ideologii powinni utożsamiać się z  kosmopolityzmem. Czymże innym był przecież tzw. internacjonalizm, który zresztą w praktyce stanowił przykrywkę i świetnie nośne hasło dla totalitarnych władców?
Ale wedle choćby Wikipedii: kosmopolityzm – to tylko pogląd negujący podziały kulturowo-polityczne i terytorialne. Zwolennicy kosmopolityzmu uważają za swoją ojczyznę nie jakiś kraj czy inny obszar, ale cały świat. Dążą oni do politycznej jedności świata, wolnego od podziałów i konfliktów. Tak sformułowana doktryna jest przeciwieństwem nacjonalizmu. A przecież właśnie nacjonalizm jest obecnie najbardziej obok rasizmu i terroryzmu na cenzurowanym. Zatem zdecydujmy się. Jeżeli przeciwstawienie kosmopolityzmu jest be, to on sam jest cacy, czy nie?! Ale jeżeli jesteśmy nacjonalistami, to oczywiście dla nas tak nie jest a odwrotnie.
"Jestem obywatelem świata", taka miała być odpowiedź Diogenesa na pytanie, gdzie jest jego kraj ojczysty. Od użytego w tym wyrażeniu gr. kosmopolites pochodzi wyraz kosmopolita. Sokrates miał powiedzieć podobnie, że nie należy ani do Aten, ani do Grecji, lecz do świata. Kosmopolityzm propagowali stoicy. Seneka Młodszy w liście do Lucyliusza pisał, że cały świat jest jego ojczyzną (łac. patria mea totus hic mundus est). Zwolennika kosmopolityzmu nazywamy kosmopolitą. Great Brittanica formułuje definicję kosmopolityzmu i kosmopolity prawie identycznie jak Wikipedia.

2.Światopogląd
   Określenie światopogląd "Weltanschauung" pojawiło się po raz pierwszy w filozofii klasycznego idealizmu niemieckiego. Pochodzi od odgrywającego kluczową rolę w filozofii Fichtego i Schellinga i mającego w myśli obu filozofów zbliżone znaczenie pojęcia intelekuelle Anschauung, tłumaczonego najczęściej jako "ogląd intelektualny", "intelektualna naoczność" lub "intelektualne oglądanie", a występującego w pierwotnej formie już w myśli Kanta. Intelektualna naoczność to świadomość rozumiana nie jako fakt, ale jako akt - to, że w poznającym siebie “Ja” nie ma różnicy między podmiotem poznania a przedmiotem poznania, dzięki czemu ma ono bezpośredni, intuicyjny wgląd w samego siebie. Akt ten jest dla „Ja” aktem samokonstytuującym. "Naoczność intelektualna" rozwinęła się w pojęcie "światopoglądu" w filozofii Friedricha Schleiermachera (pietysta rodem z Wrocławia)  i Georga Wilhelma Hegla, które następnie w metodologii nauk humanistycznych rozpowszechnił Wilhelm Dilthey.
W swoich rozprawach O istocie filozofii (1907) oraz Typy światopoglądów i ich rozwinięcie w systemach metafizycznych (1911) Dilthey posłużył się terminem światopogląd dla oznaczenia poglądów formułowanych w ramach takich systemów znaczeniowych jak religia, sztuka (głównie poezja i literatura) oraz filozofia. (Jego zdaniem w humanistyce uprawnione są oprócz sądów o faktach i sądów o prawach, także sądy wartościujące. Podstawową jednak różnicą między tymi rodzajami nauk jest ich cel: nauki przyrodnicze dążą do poznania zjawisk; nauki humanistyczne - do ich rozumienia (czyli przeżywania). Humanistyka powinna unikać schematów, natomiast trzymać się życia. Wprowadził rozumienie "pokolenia humanistycznego" jako grupy jednostek istniejących jednocześnie, podlegających tym samym wpływom i uzależnionych od tych samych zdarzeń, a przez to w podobny sposób pojmujących rzeczywistość.)
Światopoglądy wyrażane poprzez poezję, sztukę czy filozofię udzielały odpowiedzi na dwie zagadki nurtujące ludzkość od zarania jej dziejów: zagadkę świata i zagadkę życia. U podstaw tak pojmowanego światopoglądu pozostawało doświadczenie życiowe, ponieważ pojawienie się zagadek życia i świata jest właśnie efektem kształtowania się doświadczenia życiowego. Usytuowanie na jednej płaszczyźnie światopoglądu religijnego, poetyckiego oraz filozoficznego równoznaczne było z odmówieniem filozofii miana do poznania teoretycznego i umieszczenia jej w sferze działań praktycznych.
Znaczenie współczesne terminu "światopogląd", odbiega nieco od znaczenia jakie nadał mu Dilthey, nie oznaczający nic innego jak pogląd na świat odnosi się nie do poglądu dotyczącego jakiegoś wycinka rzeczywistości, lecz do ujęcia całościowego orzekającego się o uniwersum możliwych oraz istniejących rzeczy i zjawisk, łącznie z człowiekiem pojmowanym zarówno jako gatunek jak również jako jednostka'. Stanowi on ogólne pojęcie o świecie, w którym przekonania, wartości i założenia metafizyczne są ze sobą splecione i nadają światu znaczenie, a także ułatwiają przejście od myślenia do działania.
Podstawową cechą światopoglądu jest jego uniwersalność. Odnosi się on zarówno do dziedzin jakie wymienił Dilthey jak również do wielu jeszcze innych, z których najważniejsze stanowią sfery doświadczeń związanych z materialną, polityczną, społeczną, techniczną, magiczną egzystencją człowieka, oraz z jego indywidualnymi doświadczeniami życiowymi realizowanymi w sferach erotycznej, emocjonalnej czy uczuciowej. Wszystkie one, oraz wiele jeszcze innych, z całą pewnością pozostają u podstaw całościowego obrazu świata.
Kolejną nie mniej istotną cechą światopoglądu jest jego usystematyzowanie. Dokonuje się w nim określona strukturalizacja doświadczeń na temat własnego życia oraz otaczającego świata. Strukturalizacja ta jest efektem albo określonego wychowania albo samodzielnej refleksji. Jej wynikiem jest określona hierarchia wartości i celów, ze względu na które człowiek podejmuje swoje działania.
Światopogląd stanowi mniej lub bardziej wyraźnie sformułowany opis konkretnej sytuacji człowieka na tle świata jak również pewne preferencje i postulaty odnoszące się do działań człowieka. W światopoglądzie znajdują wyraz te głównie znaczenia, które określają stosunek człowieka do własnego życia oraz do otaczającego go świata. Dotyczy on zatem konkretnej osoby, wyrażając jej zapatrywania na istotne dla niej kwestie.
W warstwie poszukiwania prawdy, czyli w tym zakresie który nas najbardziej interesuje: Światopogląd determinuje indywidualną i osobową sferę życia człowieka, pozwalając mu na odnajdywanie sensu swojej egzystencji, czyli na uzasadnienie konkretnych ludzkich działań. Każdorazowo więc światopogląd związany jest z konkretną jednostką ludzką i z konkretną sensownością jej działań. Nie wyklucza to sytuacji bazowania przez konkretny światopogląd na wiedzy teoretycznej czy ideologii bądź religii, wyklucza zaś mówienie o światopoglądzie w kategoriach prawdy lub fałszu.
Z faktu, że treści światopoglądowe czerpią z różnych doświadczeń życiowych i różnych dziedzin kultury, wynikają jeszcze dwie istotne cechy światopoglądu: to, że może on mniej lub bardziej świadomie łączyć wzajemnie ze sobą sprzeczne treści oraz to, że zasadność światopoglądu wyznaczana i oceniana jest nie poprzez obiektywne i ogólne standardy, lecz poprzez indywidualną jednostkę ludzką, orzekającą o jego przydatności/nieprzydatności dla realizacji konkretnych działań.
Tak rozumiany światopogląd jest z kolei źródłem postaw (Postawa - uwewnętrzniona przez jednostkę, wyuczona skłonność, akt woli przejawiający się w czynach) do reagowania w społecznie określony sposób, szczególnie przez podejmowanie określonych działań w odpowiedzi na oczekiwania społeczne. ) i uzasadnieniem dla postępowania danej osoby. Przyjmuje się, że do rozwoju światopoglądu dochodzi w trakcie rozwoju osobniczego człowieka, przy czym światopogląd powstaje wyłącznie na gruncie uwarunkowań kulturowych, nie zaś biologicznych. Mam co do tego ostatniego istotne zastrzeżenia (patrz prace Andrzeja Szyszko-Bohusza) ale nie są one tematem niniejszego eseju.
Na gruncie interpersonalnych podobieństw indywidualnych światopoglądów poszczególnych osób dochodzi do powstawania grup społecznych takich jak wspólnoty wyznaniowe, partie, ruchy społeczne itp., które z kolei próbują artykułować wspólnotę wyznawanych światopoglądów jako ideologię. (Więcej w wydaniu tradycyjnym pisma.)